Tskaltubo: radonowe łaźnie wśród sowieckich ruin
Łaźnie i spa

Tskaltubo: radonowe łaźnie wśród sowieckich ruin

Szybka odpowiedź

Czy w źródłach radonowych Tskaltubo nadal można się kąpać?

Tak. Kilka działających łaźni, w tym znana Łaźnia nr 6, wciąż czerpie z tych samych ciepłych źródeł radonowo-węglanowych, które uczyniły z Tskaltubo wielki sowiecki kurort. Prywatna sesja kosztuje ułamek ceny tbiliskiej kąpieli siarkowej. Większość odwiedzających łączy kąpiel ze spacerem po dziesiątkach opuszczonych budynków sanatoryjnych w mieście, co jest głównym powodem, dla którego ludzie w ogóle tu przyjeżdżają.

Miasto uzdrowisko, które przeżyło swój cel

Tskaltubo to nie jest łatwa, wypolerowana wersja gruzińskiej kąpieli. To niewielkie miasto w Imereti, około 10 km od Kutaisi, zbudowane niemal w całości wokół jednej rzeczy: ciepłych źródeł radonowo- -węglanowych, które Związek Radziecki przekształcił w jeden ze swoich największych kurortów, z dziesiątkami specjalnie wzniesionych sanatoriów, przypisanych do różnych związków zawodowych i ministerstw.

Większość tych budynków dziś stoi pusta, miejscami z dachami otwartymi na niebo, z mozaikowymi podłogami wciąż widocznymi pod opadłym tynkiem — a garstka łaźni wśród nich wciąż działa dokładnie tak, jak dekady temu. To połączenie czynnego uzdrowiska i na wpół opuszczonego sowieckiego miasta kurortowego, istniejących obok siebie, przyciąga tu ludzi bardziej niż sama kąpiel.

Jak wyglądało Tskaltubo w szczytowym okresie

Za czasów radzieckich Tskaltubo traktowano jako uzdrowisko o znaczeniu ogólnokrajowym, a jego skala to odzwierciedlała: specjalnie wybudowana linia kolejowa przywoziła gości z całego związku, a centralny park miasta otaczały budynki sanatoryjne, każdy zbudowany i prowadzony przez inne ministerstwo lub związek zawodowy, wysyłający tu pracowników na dotowane przez państwo kuracje trwające tygodnie, a nie dni. Niektóre relacje mówią o Stalinie odwiedzającym miasto na tyle regularnie, że dedykowana mu łaźnia, nr 6, do dziś kojarzona jest z jego osobą.

W szczytowym okresie miasto przyjmowało bardzo dużą liczbę gości rocznie — liczba ta powtarzana jest w przewodnikach na tyle często, że warto traktować ją raczej jako rząd wielkości niż dokładny wynik, bo różni się w zależności od źródła. Poza sporem pozostaje natomiast skala ambicji: całe miasto zbudowane wokół przekonania, że ta konkretna woda zasługuje na dedykowaną infrastrukturę uzdrowiskową, a nie tylko łaźnię.

Dlaczego kurort podupadł

Finansowanie sieci sanatoriów pochodziło bezpośrednio z budżetów radzieckiego państwa i związków zawodowych, a gdy w 1991 roku Związek Radziecki się rozpadł, ono po prostu ustało. Budynki utrzymywane dotąd przez centralne planowanie nie miały żadnego zastępczego źródła finansowania, a gruzińskie załamanie gospodarcze w latach 90. sprawiło, że brakowało środków na odbudowę kurortu stworzonego dla zupełnie innego systemu politycznego i gospodarczego. Puste dziś sanatoria są w tym sensie nie tyle starożytnymi ruinami, co dość dokładnym zdjęciem początku lat 90. — porzucone w trakcie użytkowania, a nie formalnie zamknięte, co częściowo tłumaczy, dlaczego tak wiele oryginalnych mebli, tabliczek i elementów wystroju wciąż jest tam widocznych.

Sama woda

Źródła w Tskaltubo są radonowo-węglanowe, cieplejsze i mineralogicznie inne niż siarkowa woda w tbiliskim Abanotubani, i przez cały okres radziecki wykorzystywano je leczniczo przy schorzeniach stawów i układu krążenia. Kilka łaźni wciąż działa na tej wodzie, w cenach znacznie niższych niż w Tbilisi — po zarezerwowaniu bezpośrednio u lokalnego operatora prywatna sesja kosztuje wyraźnie mniej niż typowa kąpiel w Tbilisi. Tskaltubo: łaźnia siarkowa z odbiorem obejmuje prostą sesję kąpielową z odbiorem spod hotelu, przydatną, jeśli przyjeżdżasz z Kutaisi i nie chcesz osobno organizować transportu.

Sam rytuał kąpieli jest zasadniczo podobny do tego z Tbilisi — prywatny lub wspólny basen, opcja peelingu kisa — ale charakter wody jest inny: źródła radonowo-węglanowe zwykle wydają się lżejsze i mniej mineralnie „ciężkie” na skórze niż woda siarkowa, bez tego samego silnego zapachu, który cechuje Abanotubani. Sesje są tu zwykle krótsze niż nieśpieszna godzina typowa dla Tbilisi, często oparte na bardziej klinicznej, zabiegowej formule, nawiązującej do sowieckiej medycznej historii miasta, nawet w tej dużo mniejszej dziś skali.

Łaźnia nr 6 i to, co jeszcze stoi

Wśród działających łaźni najczęściej wspominana jest nr 6, uznawana za budynek, z którego korzystał sam Stalin podczas swoich wizyt w Tskaltubo, i pozostaje wyróżniającym się przystankiem nawet dla tych, którzy wybiorą kąpiel gdzie indziej, w skromniejszym miejscu. Kilka innych budynków łaźni w mieście jest dziś samo w sobie opuszczonych, stojąc obok sanatoriów, a nie osobno od nich, co częściowo sprawia, że Tskaltubo różni się od każdego innego miasta uzdrowiskowego w kraju — infrastruktura kąpielowa i ruina to, fizycznie, to samo miejsce.

Poza łaźnią nr 6 większość pozostałych łaźni w mieście działa na mniejszą, bardziej lokalną skalę — prostsze budynki bez podobnych historycznych skojarzeń, obsługujące głównie gruzińskich gości, którzy przyjeżdżają specjalnie po domniemane lecznicze działanie wody na stawy i krążenie, a nie po atmosferę. Jeśli spokojniejsza, mniej „pomnikowa” kąpiel bardziej odpowiada niż zwiedzanie zabytkowego budynku, rozsądną alternatywą jest zapytanie na miejscu o mniejszy dom kąpielowy, zamiast wybierać nr 6 tylko dlatego, że wspomina o niej każdy przewodnik.

Opuszczone sanatoria

To właśnie po to przyjeżdża do Tskaltubo większość turystów. Dziesiątki okazałych, kolumnowych budynków sanatoryjnych rozsianych jest po centralnym parku miasta, wiele z nienaruszonymi mozaikami z epoki sowieckiej, monumentalnymi schodami i porzuconymi meblami wciąż w środku. Niektóre są konstrukcyjnie niebezpieczne i najlepiej oglądać je z zewnątrz; inne regularnie zwiedza się w ramach wycieczek z przewodnikiem.

Warto wiedzieć przed wyjazdem, że kilka z tych budynków od lat 90. służy też jako nieformalne mieszkania dla osób wewnętrznie przesiedlonych w wyniku konfliktu abchaskiego, z których niektóre wciąż tam mieszkają — fakt, który zmienia sposób, w jaki należy podchodzić do kilku z tych budynków, i zasługuje na więcej uwagi, niż poświęca mu większość szybkich przewodników fotograficznych.

Wizyta z przewodnikiem, który wyjaśni, które budynki są otwarte, które zamieszkane, a które po prostu niebezpieczne, warta jest niewielkiego dodatkowego kosztu w porównaniu ze zwiedzaniem samodzielnym: Kutaisi: jednodniowa wycieczka do opuszczonego radzieckiego sanatorium w Tskaltubo obejmuje ten teren z lokalnym przewodnikiem, a podobna opcja spacerowa prowadzona przez innych lokalnych przewodników obejmuje ten sam teren dla osób, które wolą rezerwować bezpośrednio na miejscu. Pełniejszy obraz samych sanatoriów, budynek po budynku, znajduje się w tekście Opuszczone sanatoria Tskaltubo, a szerszy przegląd miejsc z epoki sowieckiej w całym kraju, w tym kilku w zasięgu Tskaltubo, jest opisany w Co robić: historia sowiecka.

Jak odpowiedzialnie fotografować sanatoria

Łatwo potraktować te budynki wyłącznie jako fotogeniczny rozkład, i sporo wycieczek fotograficznych jest zbudowanych właśnie wokół takiego ujęcia. Warto jednak pamiętać obok samych zdjęć: niektóre z tych budynków są wciąż zamieszkane, przez ludzi, którzy trafili tam po przesiedleniu dekady temu i od tamtej pory mieli niewiele alternatyw, a potraktowanie zamieszkanego budynku jako tła bez uwzględnienia tego faktu zasługuje na chwilę refleksji, zanim skierujesz w jego stronę aparat.

Lokalny przewodnik zwykle wie, które budynki są naprawdę puste i otwarte do fotografowania, a które mają mieszkańców, co jest jednym z bardziej praktycznych powodów, by zarezerwować tu wizytę z przewodnikiem, zamiast błądzić samemu. Wczesne poranne światło najlepiej sprawdza się w budynkach z zachowanymi świetlikami lub brakującymi fragmentami dachu, a statyw przydaje się w ciemniejszych korytarzach wewnętrznych, jeśli fotografia, a nie sama kąpiel, jest głównym powodem twojego wyjazdu.

Jak dojechać

Tskaltubo leży na tyle blisko Kutaisi, że większość opcji transportowych traktuje oba miejsca jako jeden przystanek — mniej więcej 3,5 godziny z Tbilisi samochodem lub marszrutką, tyle samo, co standardowy dojazd do Kutaisi. Jednodniowa wycieczka z Tbilisi do Kutaisi i Tskaltubo łączy oba cele w jeden długi dzień wycieczki ze stolicy, co sprawdza się, jeśli Tskaltubo jest jednym z kilku przystanków, a nie jedynym powodem wyjazdu. Jeśli to właśnie ono jest głównym celem, nocleg w Kutaisi usuwa presję jednodniowego powrotu do Tbilisi.

Jeśli podróżujesz samodzielnie, a nie zorganizowaną wycieczką, centrum Tskaltubo jest na tyle niewielkie, że da się je zwiedzić bez większego planowania, a parkowanie w pobliżu centralnego parku zwykle nie sprawia problemu poza dniami jakiegoś konkretnego wydarzenia. Marszrutki kursują między Kutaisi a Tskaltubo na tyle często, że samochód nie jest ściśle konieczny, jeśli już mieszkasz w Kutaisi — to krótki, tani skok, a nie podróż wymagająca wcześniejszej rezerwacji.

Najlepszy czas na wizytę

Tskaltubo sprawdza się o każdej porze roku, bo zarówno łaźnie, jak i budynki sanatoryjne to w dużej mierze atrakcje wewnętrzne lub zadaszone, ale lato przyciąga wyraźnie więcej odwiedzających, zwłaszcza w weekendy, zarówno do parku, jak i do bardziej znanych opuszczonych budynków. Zima i wczesna wiosna są spokojniejsze, a nagie drzewa w centralnym parku w tych porach roku ułatwiają fotografowanie niektórych fasad sanatoriów bez zasłaniającej liści. Deszcz warto brać pod uwagę szczególnie, jeśli planujesz zwiedzać opuszczone wnętrza, bo kilka z nich ma poważne uszkodzenia dachu, a stojąca woda w środku po ulewnym deszczu nie jest niczym niezwykłym — solidne, wodoodporne buty warto spakować niezależnie od pory roku.

Jak zrobić z tego dłuższą podróż wellness

Niektórzy operatorzy oferują dziś wielodniowe trasy wellness łączące Tskaltubo z Borjomi, Sairme lub kanionami w pobliżu Kutaisi, skierowane do gości, którzy chcą czegoś więcej niż jednego popołudnia w ciepłej wodzie.

Gruzja: 4-dniowa wycieczka wellness all inclusive to jeden z takich pakietów, wart rozważenia, jeśli budujesz podróż specjalnie wokół gruzińskich miast uzdrowiskowych, a nie dopasowujesz Tskaltubo do jednodniowej wycieczki po Kutaisi. Szersze porównanie tego, gdzie jeszcze w kraju wypływa ciepła woda mineralna — Tbilisi, Borjomi, Sairme, Vani — znajduje się w Ciepłe źródła w całej Gruzji, a Woda mineralna z Borjomi u źródła opisuje drugie ważne miasto uzdrowiskowe, które większość odwiedzających łączy z wyjazdem w okolice Kutaisi. Nocleg zbudowany wokół trwających obecnie prac renowacyjnych w niektórych dawnych sanatoriach miasta opisuje Hotele spa warte swojej ceny w Gruzji.

Sprawy praktyczne i co pominąć

Centrum Tskaltubo poza parkiem i sanatoriami jest skromne i nie wymaga wiele czasu samo w sobie; większość wizyty to park, ruiny i, jeśli zdecydujesz się na nią, kąpiel. Zabierz solidne buty zamiast sandałów, jeśli planujesz wejść do któregoś z budynków, i nie zapuszczaj się nigdzie, co wygląda na zamieszkane.

Jeśli głównym zainteresowaniem w Gruzji jest historia sowiecka, a nie kultura uzdrowiskowa sama w sobie, Wycieczki jednodniowe z Kutaisi zestawiają Tskaltubo obok Jaskini Prometeusza i innych pobliskich kanionów i jaskiń, które wypełniają pełniejszy dzień z tej samej bazy, a Opuszczone sanatoria Tskaltubo wchodzi głębiej w historię tego miejsca niż ten przewodnik, skupiony na wciąż działającej stronie kąpielowej.

Możliwości gastronomiczne bezpośrednio w Tskaltubo są ograniczone w porównaniu z Kutaisi, więc większość odwiedzających albo je przed wyjazdem z Kutaisi, albo planuje posiłek po powrocie tam — traktuj samo Tskaltubo jako atrakcję na pół dnia, a nie miejsce, w którym załatwisz też obiad i kolację, chyba że sprawdziłeś konkretnie, co jest otwarte. Gotówka to bezpieczniejszy domyślny wybór dla drobnych lokalnych biznesów w mieście, bo akceptacja kart jest tu znacznie mniej pewna niż w centrum Kutaisi czy Tbilisi.

Co pominąć, jeśli masz mało czasu

Jeśli masz tylko godzinę lub dwie, postaw na park i spojrzenie na dwie lub trzy najbardziej dostępne elewacje sanatoriów, zamiast próbować zobaczyć wszystko — budynki są rozrzucone na tyle, że dokładne zwiedzenie całego terenu zajmuje pół dnia, a pospieszne przemieszczanie się między nimi pieszo w upale nie jest zbyt przyjemne. Pomiń samą kąpiel, jeśli czasu naprawdę brakuje; to wartościowy dodatek, ale niekonieczny do zrozumienia tego, co czyni Tskaltubo wyjątkowym, a jest nim raczej sanatoria niż woda.

Tskaltubo kontra Tbilisi, jeśli wybierasz między nimi

Jeśli możesz zmieścić w podróży tylko jedno gruzińskie miasto kąpielowe i wahasz się między Tskaltubo a Tbilisi, uczciwa różnica jest taka: tbiliskie Abanotubani to wypolerowana, łatwa, gotowa na turystów wersja, z prywatnymi pokojami, anglojęzyczną obsługą i dzielnicą zbudowaną specjalnie po to, by ją oglądać. Tskaltubo jest bardziej surowe, tańsze, jeśli chodzi o samą kąpiel, i wiąże się z dużo dziwniejszym i cięższym fragmentem sowieckiej historii, który większość odwiedzających zapamiętuje dokładnie dlatego, że nie jest on opakowany pod turystykę tak, jak dziś Abanotubani.

Żadne z nich nie jest w prostym sensie „bardziej autentyczne” od drugiego — łaźnie w Tbilisi też mają setki lat i codziennie korzystają z nich mieszkańcy — ale odpowiadają na różne pytania o to, czego szukasz w gruzińskiej wizycie w spa, i warto szczerze zapytać samego siebie, czy do Tskaltubo ciągnie cię woda czy ruiny, zanim poświęcisz pół dnia na wyjazd z Kutaisi lub Tbilisi.

Bezpieczeństwo, podłoże i co naprawdę na siebie włożyć

Poza ogólną radą, by unikać zamieszkanych budynków, praktyczne zagrożenia wewnątrz pustych sanatoriów są przyziemne, ale realne: potłuczone szkło, odsłonięte pręty zbrojeniowe, przegniłe deski podłogowe na wyższych piętrach oraz schody, które wyglądają solidnie, ale nie zawsze takie są. Zamknięte buty z solidną podeszwą warto traktować jako obowiązkowe, a nie opcjonalne, a latarka lub światło telefonu przydaje się w pomieszczeniach wewnętrznych, które straciły okna i robi się w nich naprawdę ciemno nawet za dnia.

Grupy powinny trzymać się razem, zamiast dzielić się na osobne wyprawy — częściowo dla bezpieczeństwa, częściowo dlatego, że przewodnik, jeśli z nim jesteś, może ostrzec przed zagrożeniem tylko osoby będące w zasięgu głosu. Nic z tego nie powinno zniechęcać do wizyty — tysiące odwiedzających przechodzi przez te budynki co roku bez żadnego incydentu — ale traktowanie tego miejsca z taką samą ostrożnością, jaką zastosowałbyś wobec każdego opuszczonego budynku przemysłowego gdziekolwiek indziej na świecie, jest rozsądnym domyślnym podejściem, zamiast zakładać, że atrakcja turystyczna została zabezpieczona tylko dlatego, że regularnie odbywają się tam wycieczki.

Często zadawane pytania o spa w Tskaltubo

Poniżej odpowiedzi na praktyczne i etyczne pytania, które najczęściej pojawiają się przed wizytą w Tskaltubo.

Czy kąpiel w wodzie radonowej jest bezpieczna?

Radonowo-węglanowe źródła w Tskaltubo były wykorzystywane leczniczo przez dekady pod sowieckim nadzorem medycznym, a stężenia radonu podczas kąpieli nie są uznawane za zagrożenie zdrowotne przy okazjonalnym moczeniu się w wodzie; to zupełnie inna sprawa niż wdychanie gazowego radonu. Jeśli masz konkretne obawy zdrowotne, zapytaj personel łaźni lub skonsultuj się z lekarzem przed rezerwacją.

Dlaczego tak wiele budynków w Tskaltubo jest opuszczonych?

Tskaltubo zbudowano jako masowy kurort spa za czasów Związku Radzieckiego, z dziesiątkami sanatoriów obsługujących w szczytowym okresie dziesiątki tysięcy gości rocznie. Finansowanie załamało się po 1991 roku, a kilka z opuszczonych budynków później służyło za mieszkania dla osób wewnętrznie przesiedlonych w wyniku konfliktu abchaskiego, z których niektóre wciąż tam mieszkają — warto o tym pamiętać, zanim potraktujesz to miejsce wyłącznie jako fotogeniczną ruinę.

Czy mogę wejść do opuszczonych sanatoriów?

Niektóre budynki są nieformalnie dostępne i stanowią regularny przystanek wycieczek z przewodnikiem; inne są konstrukcyjnie niebezpieczne, zamieszkane albo jedno i drugie. Idź z przewodnikiem lub w małej grupie, a nie samotnie, uważaj na niestabilne podłogi i schody i nie wchodź do żadnego wyraźnie zamieszkanego budynku bez zaproszenia.

Jak dojechać do Tskaltubo z Tbilisi?

To mniej więcej ten sam dojazd co do Kutaisi, około 3,5 godziny samochodem lub marszrutką, ponieważ Tskaltubo leży zaledwie około 10 km od samego Kutaisi. Większość odwiedzających łączy je z przystankiem w Kutaisi, zamiast robić podróż w obie strony z Tbilisi w jeden dzień.

Czy Tskaltubo jest warte jednodniowej wycieczki z Tbilisi, czy lepiej zostać na noc?

Wycieczka jednodniowa ma sens, jeśli już nocujesz w Kutaisi, ale zrobienie jej bezpośrednio z Tbilisi i z powrotem oznacza długi dzień spędzony głównie w podróży. Jeśli Tskaltubo jest głównym celem, a nie dodatkiem, nocleg w Kutaisi sprawia, że wizyta jest dużo mniej pospieszna.

Co włożyć na siebie, żeby zwiedzać opuszczone sanatoria?

Zamknięte, solidne buty zamiast sandałów — podłogi są nierówne, czasem pokryte potłuczonym szkłem lub gruzem, a schody mogą być niestabilne. Warstwa ubrania, której nie żal ubrudzić, też się przyda.

Czy Łaźnia nr 6 to ta, z której korzystał Stalin?

Tak, powszechnie uznaje się ją za osobistą łaźnię Stalina podczas jego wizyt w Tskaltubo, i pozostaje jednym z bardziej wyróżniających się działających budynków kąpielowych w mieście, wartym obejrzenia nawet jeśli kąpiesz się gdzie indziej.

Wycieczki po historii radzieckiej na GetYourGuide

Zweryfikowane wycieczki GetYourGuide z bezpośrednimi linkami. Rezerwując przez te linki, otrzymujemy małą prowizję bez kosztów dla ciebie.

Zdjęcie: nasze własne zdjęcie miejsca, nie zdjęcie produktowe operatora.